meta name="description" content=" Na zaproszenie Lipnowskiego Towarzystwa Kulturalnego im. Poli Negri", 24 i 25 października 2012 roku, ponownie zagoszczą na scenie lipnowskiego kina "... - czytaj więcej na polanegri.pl !" /> polanegri.pl - Spektakl o Ordonce w Lipnie...
AktualnosciBiografiaIzba PamieciFestiwalStowarzyszeniePrasa o nasKontakt
WystawaSponsorzy
7 Przegląd Twórczośći Filmowej

Spektakl o Ordonce w Lipnie...

Na zaproszenie Lipnowskiego Towarzystwa Kulturalnego im. Poli Negri", 24 i 25 października 2012 roku, ponownie zagoszczą na scenie lipnowskiego kina "Nawojka" aktorki Teatru Polskiego z Toronto - Maria Nowotarska i Agata Pilitowska. Obejrzymy je w spektaklu Kazimierza Brauna " Tajemnice Ordonki ". Zapraszamy 24 i 25 października, godz.18:00 kino „Nawojka” w Lipnie

tajemnice ordonki

OD AUTORA Kazimierz Braun POWRÓT ORDONKI Z postacią Hanki Ordonówny i z jedną z piosenek, które śpiewała, zetknąłem się bardzo wcześnie. W naszym leśnym domu w czasie wojny wuj Antoni Żuliński siadał wieczorami do fortepianu i grał, i śpiewał ¦ najczęściej swoje kompozycje. Jakże często słyszałem tango "To przecież nic."

Przed wojną mieszkaliśmy w Sosnowcu, gdzie Ojciec miał kancelarię adwokacką. W połowie 1930. rodzice zbudowali letniskowy dom w lesie w Górach Świętokrzyskich. Jeździliśmy tam na wakacje. W sierpniu 1939 r. Ojciec zgłosił się na ochotnika do wojska; wzięty do niewoli, uciekł, wrócił. Ale do mieszkania w Sosnowcu nie mogliśmy wrócić, bo tę część Polski Niemcy włączyli do Rzeszy. Więc zostaliśmy na całą wojną w tym letniskowym, leśnym domu.

Przyjeżdżał tam do nas w lecie Antoni Żuliński. Był moim krewnym choć nazywaliśmy go w rodzinie "wujem". Był spokrewniony zarówno z moim Ojcem, jak z Matką, z domu Szymanowską. Był krakowskim aktorem i kompozytorem. Współpracował z wielkimi reżyserami, aktorami i dyrektorami teatrów Juliuszem Osterwą, Leopoldem Kielanowskim, a potem Mieczysławem Kotlarczykiem, pisząc dla nich muzykę do przedstawień.

Wuj Antoni poznał Hankę Ordonównę w Krakowie, gdy występowała w Teatrze im. J. Słowackiego. Zaprosiła go na wakacje pałacu w Ornianach, gdzie spędzała lato ze swym mężem Michałem Tyszkiewiczem. Tam Wuj Antoni napisał dla niej owo nostalgiczne, nastrojowe tango "To przecież nic..." Weszło do jej stałego repertuaru. Można go posłuchać na płytach z jej piosenkami.

Słuchałem go wiele razy. Zapadło mi mocno w pamięć. Pamiętam nawet okładkę zeszytu nutowego na wieku fortepianu z fotografią pociągłej twarzy kobiecej. Wuj Antoni opowiadał wiele o Ordonce. Jak to, na przykład, we trójkę z nią i Panem Michałem wywoływali duchy ¦ takie zabawy były wtedy modne w sferach artystycznych dwudziestolecia międzywojennego.

Po raz drugi zetknąłem się ze śpiewaniem Ordonki, gdy jakoś pojawiła się w naszych rozmowach z Marią Nowotarską i Agatą Pilitowską. Słuchałem jej piosenek z płyt i w internecie. Doszliśmy do wniosku, że dobrze ją będzie włączyć do galerii wielkich Polek-emigrantek, którą tworzyliśmy wspólnie od lat, dodając postać Ordonki do Heleny Modrzejewskiej, Marii Skłodowskiej-Curie, Tamary Łempickiej, Poli Negri. Wszystkie te kobiety, obok walorów ducha i ogromnych osiągnięć w swych dziedzinach, były ¦ właśnie ¦ emigrantkami. Opowiadanie o ich losach kierowane do publiczności złożonej w dużej części z emigrantów i to w różnych krajach stało się jednym z ważnych wątków pracy i repertuaru teatru prowadzonego w Toronto przez Marię i Agatę.

Hanka Ordonówna nie była przez większość swego życia, tak jak inne bohaterki naszych przedstawień i, emigrantką. Ale emigrantką się stała. Najpierw, gdy została wywieziona przez Sowietów do obozu pracy w Kazachstanie, potem, gdy niestrudzenie śpiewała polskim żołnierzom walczącym poza granicami kraju, a wreszcie jako żona polskiego dyplomaty, konsula prawowitego Rządu Polskiego, Michała Tyszkiewicza, który po II wojnie światowej nie mógł wrócić do swego kraju i musiał, i musiała ona, pozostać na emigracji. Na emigracji zmarła.

Jako emigrantka, jako żona polskiego dyplomaty, a na dodatek hrabiego, oraz jako uosobienie wolnej Polski lat międzywojennych była przez lata wykreślana z historii polskiej sztuki przez komunistycznych cenzorów. Dopiero w wolnej ponownie Polsce, jej pamięć ¦ jak bardzo wielu innych ¦ mogła być przywrócona. Przypominając ją, wypełniamy podejmowane od dziesięcioleci zadanie emigracji: nie pozwalać zerwać nici narodowej tradycji, podtrzymywać pamięć. Ordonówna należy do samego rdzenia tradycji polskiej sztuki i kultury czasu Polski wolnej i Polski walczącej. Najpierw była uosobieniem swobodnego stylu życia, śpiewała o miłości, dostarczała rozrywki i wzruszeń widzom kabaretów i teatrów. Pod wpływem wojny i przeżytych cierpień dojrzała wewnętrznie ¦ przeżywając oblężenie Warszawy w 1939 r., żyjąc pod okupacją niemiecką, a później w Wilnie, pod okupacją sowiecką, więziona przez Niemców, a potem zesłana do łagru przez Sowietów.

Dokonała się w niej wielka i zasadnicza przemiana duchowa oraz zmiana hierarchii wartości. Od pozycji i stylu życia wielkiej gwiazdy, uwielbianej i zbierającej hołdy, całkowicie skoncentrowanej na sobie i swych występach, doszła do podjęcia swoim życiem i swoją sztuką służby ¦ służby narodowej: w latach wojny śpiewała przede wszystkim dla polskich żołnierzy (armii generała Andersa), opiekowała się polskimi wygnańcami w Sowietach, ratowała polskie dzieci osierocone na nieludzkiej ziemi.

Warto wrócić do Hanki Ordonówny. Warto odnaleźć dla niej w naszej pamięci ważne miejsce ¦ na które zasługuje. Warto umożliwić jej powrót do naszych serc.

Kazimierz Braun