meta name="description" content="     Nasze zbiory zawierają wiele materiałów, pamiątek dotyczących życia prywatnego i kariery zawodowej Poli Negri... - czytaj więcej na polanegri.pl !" /> polanegri.pl - Debiut Poli
AktualnosciBiografiaIzba PamieciFestiwalStowarzyszeniePrasa o nasKontakt
WystawaSponsorzy
7 Przegląd Twórczośći Filmowej

Debiut Poli

    Nasze zbiory zawierają wiele materiałów, pamiątek dotyczących życia prywatnego i kariery zawodowej Poli Negri. Między innymi są to stare czasopisma, których kolekcję udaje nam się, w miarę możliwości powiększać.

W ówczesnej prasie ( „Tygodnik Illustrowany” z 31sierpnia1912 roku) czytamy, że Pola w ciągu jednego roku ukończyła oba kursy Szkoły Aplikacyjnej (Dramatycznej) w Warszawie i bardzo wcześnie debiutowała na deskach Teatru Małego, grając w “ Ślubach Panieńskich” A. Fredro.

    Miało to miejsce 2 września1912 roku.

    Zupełnie przypadkiem natrafiłam na inny numer „Tygodnika Illustrowanego” z 9 listopada1912 roku(Fot.2), a w nim.... na fotografię przedstawiającą scenę sztuki pt. “Bankructwo” B. Björnsona wystawianą również w Teatrze Małym w Warszawie. Na starym, ale dobrze zachowanym zdjęciu możemy dostrzec młodziutką Polcię u boku m.in. Stefana Jaracza.

   

    Natomiast nieco później, w książce Kazimierza Wroczyńskiego pt. "Wspomnienia o Stefanie Jaraczu", czytamy;

     "Zespół Zalewskiego oczywiście nie mógł konkurować z Rozmaitościami, a jednakże był tą kadrą aplikantów, z której czerpały teatry rządowe. Tajemnica trafnego doboru utalentowanej młodzieży tłumaczy okolicznością, że Zalewski był kierownikiem Szkoły aplikacyjnej. Z tej szkoły wyszła Pola Negri (pierwotnie zaczynająca w Teatrze Małym),Janina Szylling i Mila Kamińska, późniejsze gwiazdy Rozmaitości i Polskiego, Kazimiera Niewiarowska (primadonna operetkowa),Rafaela Bończa."

    Tego rodzaju publikacje, potwierdzają jak wysoko ceniono talent młodej adeptki szkoły teatralnej, co w konsekwencji, owocowało współpracą z najlepszymi w dziedzinie teatru, jak i w późniejszym czasie-kina. Są też szansą  na to, aby  krok po kroku,  móc  odtworzyć  początki wielkiej kariery naszej rodaczki.  Wierząc w przychylność losu, jestem przekonana, że gdzieś w babcinym kuferku na strychu, lub w pokrytym kurzem albumie, wśród starych niepotrzebnych gazet, czeka na nas niejedna miła niespodzianka mówiąca o życiu Poli Negri... Wystarczy tylko odnaleźć...

                                                                                                                            Dorota Marcinkowska